Wróć do ciał pamięci
1. Wstęp. Praca badawcza koncentruje się na relacji pomiędzy pamięcią a ciałem, rozumianą jako proces somatyczny. Punktem wyjścia jest założenie, że ciało przechowuje doświadczenia w sposób niezależny od świadomej narracji oraz że ruch może stać się narzędziem ich ujawniania. Projekt został zrealizowany w formie codziennej praktyki ruchowej. Każdego poranka autorka podejmowała improwizację, traktując ją jako próbę „opisania” wspomnień z dnia poprzedniego. Ruch nie miał ilustrować konkretnych zdarzeń, lecz stanowić ich cielesny ślad: napięcie, impuls, opór, przepływ lub jego brak. Celem było stworzenie przestrzeni, w której pamięć może ujawniać się poprzez ciało, a nie poprzez język. 2. Metody używane przeze mnie podczas badania. Badanie przyjęło formę laboratorium ruchowego opartego na regularności, powtarzalności oraz ograniczeniu zmiennych zewnętrznych. • Czas: codzienna praktyka poranna • Miejsce zapisu: pokój w domu rodzinnym oraz później pokój w mieszkaniu w Warszawie – przestrzenie prywatne, znane, zapewniające poczucie bezpieczeństwa • Materiał wyjściowy: wspomnienia z poprzedniego dnia • Narzędzie badawcze: ciało w improwizowanym ruchu. Laboratorium miało charakter indywidualny i autorefleksyjny. Autorka pełniła jednocześnie rolę badaczki oraz podmiotu doświadczenia. 3. Proces zapisu ruchowego. Każda sesja była dokumentowana w formie nagrania wideo wykonywanego w porannej porze dnia. Wieczorem materiał był oglądany ponownie, a następnie opisywany w postaci krótkich notatek dotyczących odczuć cielesnych, impulsów ruchowych oraz skojarzonych wspomnień. Struktura sesji opierała się na spontanicznej improwizacji w odpowiedzi na pamięć dnia poprzedniego. Ważnym elementem było poczucie początku i zakończenia sekwencji, bez narzucania jej z góry ustalonego czasu czy formy. Autorka koncentrowała się na zapamiętywaniu ruchów, które „podpowiadało” ciało. Proces obserwacji obejmował uważność na napięcia mięśniowe, zmiany tempa, kierunku ruchu, zatrzymania oraz momenty intensywnego przepływu. Elementy te traktowane były jako wskaźniki sposobu, w jaki pamięć przechodzi w doświadczenie somatyczne. 4. Analiza pozwoliła dostrzec powtarzalność określonych motywów ruchowych i posturalnych, które pojawiały się niezależnie od treści wspomnień. Sugerowało to istnienie trwałych schematów cielesnej reakcji na emocje i doświadczenia. Zidentyfikowano również wyraźne zależności pomiędzy rodzajem wspomnienia a jakością ruchu. Pamięć nie manifestowała się w sposób dosłowny, lecz poprzez impulsy, napięcia, rytm oraz wędrujące odczucia ciężaru lub lekkości. Proces ten pozwolił na odnajdywanie konkretnych miejsc w ciele, w których przechowywane są określone przeżycia. 5. Początkowe wnioski. Ciało przechowuje informacje niezależnie od świadomej narracji. • Improwizacja ruchowa umożliwia dostęp do warstw pamięci niedostępnych w procesie werbalnym. • Regularna praktyka pogłębia kontakt z somatycznymi śladami doświadczeń oraz zwiększa świadomość ciała. 6. Refleksje. Istotnym elementem procesu była możliwość porównywania zapisu ruchowego z subiektywnym doświadczeniem dnia poprzedniego. Pozwalało to zauważyć różnice pomiędzy pamięcią mentalną a pamięcią cielesną. Tworzenie materiału odbywało się w dużej mierze intuicyjnie, opierając się na zaufaniu do ciała. Proces ten ujawnił znaczenie szczerości i rezygnacji z kontroli estetycznej na rzecz autentycznego doświadczenia. Ważną rolę odegrała także przestrzeń prywatna, która sprzyjała poczuciu bezpieczeństwa i swobody ruchu. Projekt wskazuje również na potencjalne zastosowania praktyki w obszarach takich jak edukacja somatyczna, terapia ruchem oraz artystyczna dokumentacja doświadczeń osobistych. 7. Moje obserwacje. Zapis rozpoczęłam w Wigilię, świadomie wybierając dzień silnie nasycony pamięcią, tradycją i emocjami. Jest to moment, w którym naturalnie uruchamia się proces wspominania – zarówno osobistego, jak i zbiorowego. Zależało mi, aby wejść w praktykę bez oczekiwań wobec efektu, bez presji estetycznej czy performatywnej. Chciałam stworzyć warunki maksymalnej szczerości wobec własnego ciała. Dlatego też nie narzucałam sobie żadnych dodatkowych ograniczeń ani założeń formalnych. Każdą sesję wykonywałam możliwie jak najszybciej po przebudzeniu, aby ograniczyć wpływ bodźców zewnętrznych i pozostać bliżej odczuwania cielesnego niż analitycznego myślenia. Proces miał różne tempo – czasem ciało reagowało natychmiast, innym razem potrzebowało dłuższego wejścia w ruch. Za każdym razem jednak doświadczenie to miało charakter spokojny, pozbawiony napięcia „zadaniowego”. Nie odbierałam go jako taniec, lecz raczej jako formę rozmowy z ciałem i uważnego słuchania. Bardzo wyraźnie zauważyłam, że ciało reagowało szybciej niż świadomość. W wielu momentach nie rozumiałam znaczenia wykonywanych gestów, jednak świadomie nie próbowałam ich natychmiast interpretować. Pozwalałam im wybrzmieć, traktując ruch jako autonomiczny nośnik informacji. Dopiero wieczorem, podczas oglądania nagrań, wracałam do zapisów i konfrontowałam je z pamięcią „mentalną”, nieucieleśnioną. Proces ten był silnie emocjonalny. Często potrzebowałam kilku dni, aby rozpoznać i nazwać uczucia, które pojawiały się podczas improwizacji. Uświadomiłam sobie, że moje ciało przechowuje przede wszystkim emocje, napięcia, potrzeby i stany, których nie potrafię jednoznacznie opisać słowami. Taniec od dzieciństwa pełnił dla mnie funkcję regulacyjną – był sposobem na rozładowanie napięcia i przetrwanie intensywnych stanów emocjonalnych. Doświadczenie to potwierdziło, że ciało przez lata nauczyło się reagować szybciej i bardziej intuicyjnie niż procesy poznawcze. W trakcie pracy zauważyłam konkretne obszary ciała, w których kumulowały się emocje. Szczególnie wyraźna była przestrzeń wokół serca. Często do niej wracałam, odczuwając potrzebę zaopiekowania się sobą. Miejsce to interpretowałam jako obszar związany z wewnętrznym dzieckiem – delikatny, wrażliwy, wymagający uważności. Zamiast z nim walczyć, pozwalałam mu prowadzić rytm i dynamikę ruchu. Zauważyłam także, że napięcie mentalne i nadmiar myśli lokalizowały się głównie po lewej stronie głowy. Na początku praktyki pojawiał się wyraźny konflikt pomiędzy umysłem a ciałem – myśli próbowały przejąć kontrolę, podczas gdy ciało dążyło do odzyskania autonomii. Jednym z najsilniejszych motywów był gest dotykania własnych dłoni. Za każdym razem uruchamiał on intensywne emocje: żal, troskę, ciekawość i wstyd. Uczucie to rozlewało się na całe ciało, szczególnie na centrum i serce, jakby ten dotyk sięgał głębiej niż jakikolwiek inny. Często pojawiało się dążenie do połączenia dłoni, innym razem gwałtowna potrzeba ich rozerwania. Oba impulsy powracały wielokrotnie. Bywało, że próbowałam ukryć ten gest, przykryć go silniejszym ruchem, jednak jego ślad pozostawał obecny w kolejnych sekwencjach. Nie potrafię jednoznacznie określić, czy chciałam, aby dłonie się połączyły czy rozdzieliły. Czułam, że żadna z tych opcji nie jest w pełni właściwa. Towarzyszyła mi ogromna ciekawość, jakby coś we mnie próbowało się uformować, lecz nie było jeszcze gotowe na nazwanie. Nogi przez większość procesu pozostawały napięte i mało mobilne. Odczuwałam silną potrzebę oderwania ich od ziemi, jednak ciało nie znajdowało swobodnego przepływu. Bardzo czułym punktem okazał się również obszar lewego uda, tuż obok kolana. Późniejsza praca terapeutyczna potwierdziła, że lewa noga przejęła nadmierne obciążenie po operacji prawego kolana. Odczuwałam ten moment jako intymny, jakby ciało próbowało się do czegoś przyznać. Zauważyłam połączenie tego miejsca z poszukiwaniem miękkości i kobiecości, których w tamtym okresie intensywnie doświadczałam. Towarzyszyło temu jednocześnie zawstydzenie oraz silna ciekawość.
Cały proces miał charakter poszukiwania przepływu. Ciało testowało różne jakości ruchu, intensywności i kierunki. Towarzyszyła temu zarówno ciekawość, jak i chwilowa frustracja. Mimo to dominującym stanem była uważność i gotowość do słuchania. Odczuwałam wyraźnie, że w tej relacji byłam uczniem, a ciało pełniło rolę nauczyciela. Z perspektywy czasu widzę, że ruchowy zapis bardzo precyzyjnie oddał mój stan emocjonalny z tamtego okresu i pozwolił mi lepiej zrozumieć jego źródła. 8. Zapis na sali tanecznej. Ostatnim etapem projektu było przeniesienie zapisu do przestrzeni sali tanecznej – miejsca, z którym wiążą się zarówno doświadczenia zawodowe, jak i trudne wspomnienia z okresu dorastania. Chciałam sprawdzić, jak ciało zareaguje w środowisku, które nie zawsze było dla mnie bezpieczne, oraz czy pojawi się potrzeba performowania. Pierwszego dnia odczuwałam silne podekscytowanie efektem całego tygodniowego procesu. Cały zapis trwał około dziewięciu minut. Świadomość konieczności skrócenia materiału kolejnego dnia uruchomiła jednak presję, której starałam się unikać. Ciało natychmiast zareagowało napięciem i powrotem do dawnych schematów: blokady ruchu, wewnętrznej krytyki oraz poczucia niewystarczalności. W odpowiedzi na ten stan położyłam się na podłodze i skierowałam uwagę ponownie do obszaru pod sercem. Skontaktowałam się z emocjami, które się tam pojawiły, i uświadomiłam sobie, że reakcja ta była bezpośrednio związana z negatywnymi doświadczeniami z przeszłości. Było to dla mnie silne potwierdzenie, jak głęboko zapisane są w ciele dawne mechanizmy obronne. W tym momencie po raz pierwszy poczułam, że zaczynam „tańczyć” zamiast słuchać – pojawił się element „performowania”, którego chciałam uniknąć. Dopiero po świadomym powrocie do oddechu i intencji mogłam wrócić do ruchu w sposób szczery, pozbawiony ego i performatywności. 9. Podsumowanie. Przeprowadzone laboratorium ruchu potwierdziło, że ciało funkcjonuje jako autonomiczny nośnik pamięci, który nie tylko przechowuje doświadczenia, lecz także aktywnie je przetwarza. Informacje zapisane w ciele manifestują się poprzez napięcia mięśniowe, impulsy ruchowe, rytm, zatrzymania oraz emocjonalne reakcje somatyczne. Proces ten zachodzi często poza poziomem świadomej narracji, co wskazuje na istnienie warstwy pamięci niezależnej od języka i myślenia konceptualnego. Improwizacja ruchowa okazała się skutecznym narzędziem dostępu do tej warstwy pamięci. Umożliwiła ona pojawienie się treści, które nie były bezpośrednio dostępne w refleksji werbalnej ani wizualnej. Poprzez ruch ujawniały się nie tylko konkretne emocje, ale także relacje pomiędzy różnymi obszarami ciała, ich hierarchie napięć oraz powtarzalne schematy reakcji. Improwizacja stworzyła przestrzeń na doświadczenie, a nie jedynie jego interpretację. Regularność praktyki odegrała kluczową rolę w pogłębianiu relacji z własnym ciałem. Codzienny rytm pracy pozwolił na stopniowe wyciszenie mechanizmów kontroli oraz zwiększenie uważności na subtelne sygnały fizyczne i emocjonalne. Wraz z upływem czasu.
Ciało zaczęło reagować szybciej i bardziej precyzyjnie, a proces ruchowy stawał się coraz mniej intelektualny, a bardziej intuicyjny i somatycznie zakorzeniony. Istotnym wnioskiem jest także wpływ przestrzeni na jakość zapisu ruchowego. Miejsca obciążone trudnymi wspomnieniami uruchamiały mechanizmy obronne, napięcia oraz tendencje performatywne. Jednocześnie jednak stały się ważnym polem pracy nad integracją doświadczeń. Przeniesienie praktyki do sali tanecznej ujawniło, jak silnie pamięć przestrzeni zapisana jest w ciele oraz jak głęboko zakorzenione są dawne schematy reakcji. Proces badawczy ujawnił również terapeutyczny potencjał laboratorium ruchu. Praktyka ta nie ograniczała się jedynie do dokumentowania pamięci ciała, lecz umożliwiała jej transformację poprzez świadome doświadczanie, uważność i kontakt z emocjami. Ruch stawał się narzędziem regulacji, samoopieki oraz budowania bardziej świadomej relacji z własnym ciałem. Projekt potwierdza, że ruch może funkcjonować jako forma zapisu równorzędna wobec tekstu czy obrazu. Jest to zapis efemeryczny, nietrwały materialnie, lecz głęboko zakorzeniony w doświadczeniu somatycznym. Stanowi on alternatywną formę archiwizacji pamięci, proces i powtarzalne ucieleśnianie doświadczenia. W szerszej perspektywie laboratorium ruchu może być postrzegane jako narzędzie badawcze, artystyczne i terapeutyczne, które łączy praktykę somatyczną z refleksją nad pamięcią, tożsamością i relacją ciała z historią osobistą. Projekt otwiera przestrzeń do dalszych badań nad rolą ruchu jako medium zapisu doświadczenia oraz nad potencjałem improwizacji jako metody pracy z pamięcią ciała.
DODATKOWE INFORMACJE. W przesłanym materiale filmowym zaprezentowane zostały pierwsze trzy dni laboratorium ruchu. Pozostałe sześć minut zapisu zostało zachowane w moim prywatnym archiwum. Decyzja o udostępnieniu wyłącznie tego fragmentu wynikała z potrzeby zachowania integralności procesu badawczego oraz autentyczności formy. Zależało mi na tym, aby nie ingerować w strukturę pracy poprzez selektywne komponowanie materiału ani jego późniejszą estetyzację. Pokazany zapis odzwierciedla rzeczywisty przebieg laboratorium oraz sposób, w jaki praktyka była realizowana w czasie trwania projektu. Warstwa dźwiękowa wykorzystana w filmie nie stanowi ilustracyjnego podkładu muzycznego, lecz została zbudowana z odgłosów, które zapamiętałam podczas trwania procesu i które samodzielnie nagrałam. Dźwięki te pełnią funkcję rozszerzenia pamięci cielesnej — są śladem sensorycznym doświadczenia, równoległym wobec zapisu ruchowego. Ich obecność wzmacnia somatyczny charakter pracy oraz podkreśla wielozmysłowy wymiar pamięci. 10. Moje codzienne notatki pisane w notatniku.

Jest tancerką i choreografką specjalizującą się w tańcu współczesnym oraz artystką multidyscyplinarną. Od najmłodszych lat szkoliła się w różnych technikach, poszukując własnego, indywidualnego głosu artystycznego. Już w wieku 21 lat realizowała pierwsze projekty choreograficzne w Polsce, m.in. spektakl „od obok” i projekt „po:ruszeni” z młodzieżą pod opieką Ady i Pawła Michno. W 2024 stworzyła spektakl dla studentów DAF Arts Faculty w Rzymie „Do you believe” razem z Anitą Sawicką. Działając na różnych płaszczyznach jest współautorką filmów „4444” (2024, pokazy międzynarodowe) i „Wczoraj zrobiło się cicho” (premiera 2026), oraz wielu innych projektów. W 2025 roku prowadziła cykl warsztatów „To są tylko tańce” i w kolaboracji z malarką - Ingą Wójcik stworzyła performance „Synestezja”, gdzie zapisywała jej obrazy ruchem. Jednocześnie pracuje również komercyjnie: stworzyła choreografię do teledysku Natalii Nykiel, realizowała projekty dla OIO, Sarsy, Coals i marek takich jak Cropp, a także przygotowywała choreografie do dużych wydarzeń scenicznych, festiwalu w Sopocie i koncertu 10-lecia Korony Polskiej. Od 2022 roku Katarzyna jest stale związana jako tancerka z włoskim zespołem tańca współczesnego - IVONA (Artistic Director and choreographer – Pablo Girolami) i od 2024 roku współpracuje jako solistka z choreografką Jill Crovisier - JCMovement. Od 2025 roku współtworzy „ki collective” z Igą Włodarczyk, a ich duet „ki” został zakwalifikowany do finału RIDCC 2025 w Rotterdamie. Z wyżej wymienionymi czynnie występuje na festiwalach i wydarzeniach w Europie. Jako pedagog prowadziła zajęcia w Polsce oraz za granicą, m.in.: w Codarts w Rotterdamie, Elephant in the Black Box w Madrycie i Pau, DAF Arts Faculty w Rzymie. Jest freelancerką.