Wróć do muzeów
Przez ostatnie dwa stulecia muzeum było przede wszystkim miejscem. Jego tożsamość budowały mury, skala architektury, monumentalność gmachu i symboliczna obecność w przestrzeni miasta. Budynek był gwarantem powagi, trwałości i autorytetu. To w nim koncentrowała się wiedza, kolekcja i doświadczenie estetyczne. Wejście do muzeum oznaczało przekroczenie progu, fizycznego i mentalnego, który oddzielał codzienność od sfery kultury.
Dziś ten model przestaje być wystarczający. Nie dlatego, że stracił wartość, lecz dlatego, że świat, w którym powstał, już nie istnieje. Żyjemy w rzeczywistości przeciążonej: informacyjnie, infrastrukturalnie, klimatycznie i społecznie. Miasta gęstnieją, zasoby się kurczą, społeczeństwa się starzeją, a tempo życia przyspiesza do poziomu, którego wiele osób nie jest już w stanie udźwignąć. W tym świecie kultura, zamiast naturalnie towarzyszyć życiu, coraz częściej staje się kolejnym wymaganiem: trzeba do niej dojechać, znaleźć czas, energię, pieniądze, sprawność.
Koncepcja Muzeum Rozszerzonego wyrasta z potrzeby ponownego zadania pytania: czym jest muzeum, jeśli odejmiemy od niego budynek? I dalej: czy budynek jest jeszcze warunkiem istnienia instytucji kultury, czy raczej jednym z możliwych formatów jej działania?
Muzeum Rozszerzone nie jest negacją muzeów tradycyjnych. Nie przeciwstawia się im ani nie próbuje ich zastąpić. Jest inną odpowiedzią na te same wyzwania, odpowiedzią wynikającą z troski o dostęp, odpowiedzialność ekologiczną i trwałość relacji z publicznością. To muzeum, które świadomie rezygnuje z architektury jako centrum swojej tożsamości, aby uczynić centrum człowieka, jego rytm życia i jego możliwości.
W tej perspektywie muzeum przestaje być celem podróży, a staje się infrastrukturą obecności kultury. Jest tam, gdzie jest odbiorca: w domu, w szkole, w bibliotece, w przestrzeni publicznej, w codziennych praktykach. Nie wymaga przemieszczania się, nie produkuje barier, nie konkuruje o uwagę poprzez skalę. Oferuje dostępność, ciągłość i uważność.
Muzeum Rozszerzone powstaje z fundamentalnego pytania o sens istnienia instytucji kultury w świecie, w którym zasoby się kurczą, a potrzeby społeczne rosną. W epoce kryzysu klimatycznego, przeciążenia infrastruktury miejskiej i rosnących kosztów utrzymania wielkich gmachów, budynek przestaje być oczywistym centrum muzeum. Staje się raczej problemem niż rozwiązaniem. Muzeum Rozszerzone nie posiada własnej architektury, ponieważ jego architekturą jest sieć: relacji, danych, narracji, technologii i społeczności. To instytucja, która istnieje wszędzie tam, gdzie jest odbiorca – w domu, w szkole, w bibliotece, w przestrzeni publicznej, w telefonie, w słuchawkach, w pamięci. Sens istnienia Muzeum Rozszerzonego nie polega na gromadzeniu obiektów w jednym miejscu, lecz na aktywowaniu ich znaczeń w wielu kontekstach jednocześnie. Zamiast pytać „jak przyciągnąć ludzi do muzeum?”, instytucja zadaje pytanie odwrotne: jak muzeum może towarzyszyć ludziom w ich codziennym życiu.
To muzeum przyszłości, ponieważ nie konkuruje o uwagę poprzez skalę. Oferuje dostęp, jakość i ciągłość. Nie rości sobie prawa do monopolu interpretacyjnego. Jest platformą, a nie świątynią.
Relacja Muzeum Rozszerzonego z publicznością opiera się na radykalnym przesunięciu perspektywy: odbiorca nie jest już gościem w cudzej przestrzeni, lecz współgospodarzem doświadczenia. Muzeum nie „zaprasza”, tylko po prostu jest dostępne.
Dzięki brakowi fizycznego budynku instytucja eliminuje jedną z największych barier uczestnictwa w kulturze: konieczność przemieszczania się. Nie trzeba planować podróży, kupować biletów, rezerwować noclegów, pokonywać barier architektonicznych czy społecznych. Dostęp do zbiorów i programów nie jest nagrodą za mobilność, lecz prawem wynikającym z obywatelstwa kulturowego.
Muzeum Rozszerzone działa w logice mikrospołeczności: współpracuje z lokalnymi bibliotekami, szkołami, domami kultury, organizacjami społecznymi, grupami nieformalnymi. Każda z tych społeczności może stać się „węzłem muzeum”, czyli miejscem, gdzie treści są reinterpretowane, lokalizowane, osadzane w konkretnym doświadczeniu.
Publiczność nie jest traktowana jako jednolita masa. Instytucja projektuje doświadczenia dla różnych rytmów życia, różnych możliwości poznawczych, różnych poziomów kompetencji kulturowych. Uczestnictwo nie musi być ciągłe ani intensywne. Można być „na chwilę”, „od czasu do czasu”, „dla jednego dzieła dziennie”.
Muzeum Rozszerzone działa nie jak klasyczna instytucja wystawiennicza, lecz jak system operacyjny kultury: niewidoczny w pierwszym planie, ale stale obecny, aktualizowany i dostosowujący się do użytkownika. W tym „systemie operacyjnym”, nie chodzi o jedną aplikację ani jedną platformę. Chodzi o spójną infrastrukturę, która:
● zarządza treściami (dziełami, narracjami, danymi),
● zarządza relacjami (z użytkownikami, instytucjami, badaczami),
● zarządza czasem i intensywnością doświadczenia,
● i pozwala uruchamiać muzeum w bardzo różnych kontekstach — bez przebudowy „od zera”.
Tak jak system operacyjny telefonu:
● nie jest aplikacją,
● nie jest widoczny sam w sobie,
● ale decyduje o tym, jak wszystkie aplikacje działają, współpracują i reagują na użytkownika.
Jego podstawową zasadą jest ciągłość działania, a nie wydarzeniowość. Nie ma tu momentów „otwarcia” i „zamknięcia” w tradycyjnym sensie. Zamiast tego muzeum funkcjonuje jako środowisko dostępne w dowolnym czasie, w którym użytkownik może wejść na własnych warunkach, w swoim rytmie i na wybranym poziomie intensywności.
Technologicznie muzeum opiera się na modułowej architekturze cyfrowej: treści, narzędzia i narracje są rozdzielone, ale kompatybilne. Dzięki temu instytucja może aktualizować fragmenty systemu bez destabilizowania całości. Nowa wystawa nie jest „wydarzeniem”, lecz nową warstwą danych, którą można nałożyć na istniejące zasoby, zestawić z innymi kolekcjami, połączyć tematycznie lub czasowo.
Język instytucji jest bezpośrednio powiązany z tą architekturą działania. Komunikacja nie jest jednorodnym przekazem kierowanym do „masowego odbiorcy”, lecz interfejsem, który reaguje na użytkownika. Każdy komunikat (opis dzieła, narracja kuratorska, materiał edukacyjny) istnieje w kilku wersjach językowych i poznawczych: od skróconych, prostych komunikatów po rozbudowane analizy eksperckie.
Muzeum Rozszerzone posługuje się językiem, który można nazwać językiem adaptacyjnym. Oznacza to, że treści zmieniają się w zależności od kontekstu odbioru: urządzenia, czasu, historii wcześniejszych interakcji. Ten sam obiekt może być opisany inaczej, gdy użytkownik ogląda go po raz pierwszy na smartfonie, inaczej w aplikacji edukacyjnej w szkole, a jeszcze inaczej w trybie badawczym.
Sposób działania muzeum opiera się również na asynchroniczności. Instytucja nie wymaga jednoczesnej obecności tysięcy osób w tym samym czasie. Wręcz przeciwnie: projektuje doświadczenie tak, aby mogło ono być przeżywane w rozproszeniu, w różnych momentach dnia, tygodnia czy roku. Dzięki temu muzeum nie generuje presji czasu ani poczucia „bycia poza obiegiem”.
Kluczową rolę odgrywa tu technologia wysokiej jakości obrazu i dźwięku. Muzeum Rozszerzone inwestuje w precyzyjne odwzorowania cyfrowe dzieł: skany ultra-high resolution, modele 3D, obrazy hiperspektralne, nagrania dźwiękowe przestrzeni i materiałów. Celem nie jest symulacja obecności fizycznej, lecz stworzenie innego rodzaju bliskości: takiej, która pozwala zobaczyć więcej niż w sali muzealnej, zatrzymać się na detalu, powrócić do fragmentu, którego nie da się „zapamiętać w marszu”.
Język wizualny muzeum jest podporządkowany zasadzie redukcji bodźców. Interfejsy są minimalistyczne, pozbawione agresywnych kolorów, animacji i notyfikacji. System pozwala użytkownikowi regulować intensywność doświadczenia: wyłączyć dźwięk, uprościć warstwę wizualną, ograniczyć liczbę informacji na ekranie. Technologia nie konkuruje tu z treścią: znika, gdy przestaje być potrzebna.
Instytucja komunikuje się także poprzez algorytmy czasu, a nie tylko treści. Oznacza to świadome projektowanie długości materiałów, przerw, pauz, ciszy. Muzeum Rozszerzone nie premiuje „scrollowania” ani szybkiego przechodzenia między obiektami. System może wręcz proponować zatrzymanie: sugestię powrotu do jednego dzieła, ograniczenie liczby rekomendacji, zaproszenie do przerwy. Język muzeum mówi nie tylko co oglądać, ale także jak długo i jak uważnie.
W warstwie komunikacyjnej instytucja rezygnuje z marketingowego języka wydarzeń i atrakcji. Zamiast tego buduje język stabilnej obecności: regularne, spokojne komunikaty, powtarzalne formaty, przewidywalne cykle publikacji. Muzeum nie obiecuje „przełomowych doświadczeń”. Obiecuje dostęp, jakość i ciągłość. Technologia służy temu, by tę obietnicę realnie spełnić.
Ostatecznie sposób działania Muzeum Rozszerzonego polega na połączeniu zaawansowanej infrastruktury technologicznej z etyką umiaru. To instytucja, która używa technologii nie po to, by przyspieszać kulturę, lecz by uczynić ją bardziej dostępną, elastyczną i odporną. Jej język nie jest językiem przyszłości w sensie futurystycznym. Jest językiem teraźniejszości, która nauczyła się, że mniej intensywne, ale lepiej zaprojektowane doświadczenia mogą mieć znacznie większą trwałość niż najbardziej spektakularne innowacje.




W Muzeum Rozszerzonym praca kuratorska polega nie na aranżowaniu przestrzeni, lecz na projektowaniu relacji między obiektami, narracjami i użytkownikami. Kurator nie myśli kategorią sali, lecz ścieżki poznawczej, doświadczenia czasowego, sekwencji spotkań z dziełem.
Obiekty funkcjonują jako:
• cyfrowe bliźniaki (skany 2D/3D, audio, dane konserwatorskie),
• węzły narracyjne (łączone tematycznie, geograficznie, problemowo),
• punkty wyjścia do dialogu społecznego.
Edukacja w Muzeum Rozszerzonym jest procesem rozproszonym: działa w szkołach, domach, bibliotekach, online i offline. Programy edukacyjne nie są jednorazowe, tylko są modułami, które można łączyć, powtarzać, adaptować.
Badania koncentrują się na nowych formach recepcji sztuki, długofalowym wpływie kultury na dobrostan, relacji między technologią a pamięcią. Muzeum udostępnia swoje dane badaczom, uczelniom, artystom, traktując wiedzę jako dobro wspólne.
Muzeum Rozszerzone działa jako lekka struktura organizacyjna, pozbawiona kosztów utrzymania nieruchomości, ale wyposażona w silne kompetencje merytoryczne, technologiczne i etyczne.
Zespół jest niewielki, interdyscyplinarny i stabilny. Obejmuje kuratorów, edukatorów, badaczy, specjalistów dostępności, projektantów doświadczeń cyfrowych, inżynierów danych. Praca opiera się na długofalowych relacjach, a nie projektowej rotacji.
Instytucja funkcjonuje w modelu sieciowym: współpracuje z partnerami lokalnymi i międzynarodowymi, udostępnia narzędzia, dzieli się zasobami. Nie centralizuje wszystkiego, tylko koordynuje.
Sukces muzeum nie jest mierzony frekwencją, lecz trwałością relacji, liczbą powrotów, długością kontaktu z treściami, poziomem zaufania.
Dostępność nie jest w Muzeum Rozszerzonym dodatkiem ani korektą. Jest punktem wyjścia. Instytucja zakłada, że użytkownik może być zmęczony, chory, starszy, przeciążony, rozproszony, neuroatypowy, dlatego projektuje doświadczenie od tej perspektywy. Treści dostępne są w różnych formatach: tekst, audio, wideo, tryby uproszczone, języki migowe, możliwość regulacji bodźców. Nie ma jednego „właściwego” sposobu uczestnictwa.
Inkluzywność oznacza także brak presji kompetencyjnej. Muzeum nie sprawdza wiedzy, nie egzaminuje, nie zawstydza. Pozwala wejść i wyjść w dowolnym momencie.
Świadomość ekologiczna Muzeum Rozszerzonego nie pojawia się na końcu procesu projektowego, lecz na jego samym początku. Brak budynku nie jest symbolicznym znakiem ani futurystyczną fantazją, raczej konsekwencją uznania, że w świecie kryzysu klimatycznego instytucje kultury muszą zacząć odejmować, a nie dodawać. Każdy metr kwadratowy nowej architektury oznacza emisje, zużycie materiałów, energię na utrzymanie i transport ludzi. Muzeum Rozszerzone świadomie rezygnuje z tej logiki i przesuwa ciężar swojej działalności z infrastruktury materialnej na infrastrukturę relacyjną i cyfrową.
Ekologia w tym modelu nie polega więc na „zielonych dodatkach”, lecz na zmianie skali ambicji: zamiast budować coraz większe formy fizyczne, instytucja inwestuje w trwałość treści, dostępność i ponowne użycie zasobów.
Kluczową zasadą Muzeum Rozszerzonego jest przejście od modelu produkcyjnego do modelu cyrkulacyjnego. Tradycyjne muzea wytwarzają ogromne ilości zasobów jednorazowych: scenografie, wydruki, transporty, katalogi, wydarzenia o krótkim czasie życia. W Muzeum Rozszerzonym każdy zasób projektowany jest z myślą o wielokrotnym użyciu w różnych kontekstach.
Treści nie są „zużywane” w sezonie, tylko krążą w czasie, wracają, zyskują nowe konteksty. Ekologia muzeum realizuje się tu poprzez wydłużanie życia znaczeń, a nie poprzez ciągłą produkcję nowości.
Muzeum Rozszerzone jest świadome, że także technologie cyfrowe mają swój ślad środowiskowy. Dlatego jego strategia ekologiczna obejmuje również odpowiedzialność cyfrową. Instytucja rezygnuje z ciężkich, nadmiarowych formatów tam, gdzie nie są konieczne, oferując użytkownikowi wybór jakości obrazu i dźwięku. System domyślnie działa w trybie energooszczędnym, a bardziej zaawansowane formy (3D, XR) uruchamiane są świadomie, jako opcja, a nie standard. Hosting i infrastruktura IT opierają się na rozwiązaniach o niskim śladzie węglowym, z myślą o długoterminowej stabilności, a nie krótkotrwałym efekcie wizualnym. Muzeum traktuje energię obliczeniową jak zasób publiczny – coś, czym należy gospodarować uważnie, a nie eksploatować bez ograniczeń.
Jednym z największych, choć rzadko liczonych kosztów ekologicznych instytucji kultury jest mobilność publiczności: podróże lotnicze, dojazdy samochodowe, turystyka eventowa. Muzeum Rozszerzone radykalnie ogranicza ten wymiar, przenosząc doświadczenie kultury do miejsc, w których ludzie już są.
Oznacza to realne zmniejszenie:
• emisji związanych z transportem,
• presji na centra miast,
• kosztów energetycznych po stronie odbiorców.
Jednocześnie muzeum nie izoluje się od przestrzeni fizycznej – działa poprzez istniejące infrastruktury: biblioteki, szkoły, domy kultury, przestrzenie wspólne. Zamiast budować nowe, uaktywnia to, co już istnieje, wpisując się w logikę regeneracji, a nie ekspansji.
W Muzeum Rozszerzonym sztuczna inteligencja nie pełni roli „autora”, „kuratora” ani „głosu muzeum”. Jest współpracownikiem infrastrukturalnym, narzędziem, które wspiera ludzi w wykonywaniu zadań wymagających skali, powtarzalności i precyzji, pozostawiając decyzje interpretacyjne, etyczne i programowe w rękach zespołu instytucji. AI nie tworzy autonomicznych narracji; pomaga nimi zarządzać.
To fundamentalne rozróżnienie pozwala uniknąć zarówno technologicznego entuzjazmu, jak i lęku przed automatyzacją. Muzeum nie pyta „co AI może zrobić zamiast człowieka?”, lecz „co AI może zrobić dla człowieka – kuratora, edukatora, odbiorcy”.
Personalizacja bez komercjalizacji
Muzeum Rozszerzone świadomie odcina się od modeli personalizacji znanych z platform komercyjnych, których celem jest maksymalizacja czasu spędzanego w systemie. AI w tym muzeum działa według odwrotnej logiki: chroni uwagę, zamiast ją eksploatować.
System może:
• zapamiętywać preferencje użytkownika (za jego zgodą),
• dostosowywać intensywność i długość sesji,
• ograniczać liczbę rekomendacji,
• sugerować przerwy i powroty w innym czasie.
AI nie „wciąga” odbiorcy coraz głębiej. Pomaga mu znaleźć wystarczającą formę kontaktu z kulturą, bez presji nadmiaru.
Muzeum Rozszerzone jest instytucją z definicji odporną. Nie zależy od ruchu turystycznego, nie wymaga fizycznej obecności, nie musi zamykać drzwi w czasie kryzysów zdrowotnych, klimatycznych czy politycznych. Może działać w czasie pandemii, konfliktów, ograniczeń mobilności. Może skalować się w górę i w dół bez utraty jakości. W świecie niepewności Muzeum Rozszerzone oferuje coś bezcennego: ciągłość kultury, niezależną od infrastruktury i geografii.
Muzeum Rozszerzone nie jest wizją radykalną dlatego, że rezygnuje z budynku. Jest radykalne dlatego, że rezygnuje z iluzji, iż przyszłość kultury można nadal opierać na modelach zaprojektowanych dla innego świata: świata taniej energii, nieograniczonej mobilności, młodego społeczeństwa i niewyczerpanej uwagi odbiorców. To muzeum przyjmuje rzeczywistość taką, jaka jest, z jej ograniczeniami, zmęczeniem, nierównościami dostępu. Czyni z niej punkt wyjścia, a nie problem do zamaskowania architekturą.
W tym sensie Muzeum Rozszerzone nie jest „muzeum bez”, lecz „muzeum więcej”: więcej relacji niż lokalizacji, więcej znaczeń niż ekspozycji, więcej obecności niż frekwencji. Jego siła nie polega na monumentalności, lecz na zdolności adaptacji. Nie na koncentracji zasobów, lecz na ich współdzieleniu. Nie na jednorazowym doświadczeniu wizyty, lecz na długotrwałym towarzyszeniu odbiorcy w czasie.
Muzeum Rozszerzone redefiniuje także pojęcie dziedzictwa. Przestaje ono być czymś „przechowywanym” w jednym miejscu, a staje się żywym zasobem wiedzy i doświadczenia, który krąży, jest reinterpretowany i aktualizowany w różnych kontekstach społecznych. Dziedzictwo nie traci na wartości przez dostępność – przeciwnie, zyskuje nowe sensy wtedy, gdy przestaje być chronione dystansem.
W dłuższej perspektywie Muzeum Rozszerzone proponuje zmianę skali ambicji instytucji kultury. Zamiast coraz większych inwestycji infrastrukturalnych – inwestycję w relacje. Zamiast rywalizacji o uwagę – troskę o jej ochronę. Zamiast spektakularnych inauguracji – konsekwentną, codzienną obecność. To muzeum nie musi być widoczne z daleka, aby być ważne. Jego znaczenie ujawnia się w czasie, w powrotach, w cichym włączaniu kultury w życie ludzi.
I być może właśnie w tej rezygnacji z murów kryje się największa szansa instytucji kultury: by przestać być miejscem, do którego się idzie, a stać się przestrzenią, która zostaje z nami, niezależnie od okoliczności.
Koncepcja artystyczna




MODEL
W wizji Muzeum Rozszerzonego Małgorzaty Borkowskiej niezwykle przemawia do mnie idea jego roli jako kontinuum - cyfrowe wystawy mogą ewoluować, być dostosowywane i prezentowane w różnych miejscach, a ich sukces bada się długoterminowo. Jednocześnie nacisk na zupełną łatwość dostępu do tekstów kultury zawsze wzbudza moją wątpliwość, nie potrafię uznać, że wyjście na koncert i streamowanie muzyki w domu to nie dwa różne doświadczenia. Tak jak przystępność niewątpliwie pobudza do budowania długotrwałych relacji, tak pewna doza wyzwania wymusza skupienie na sztuce.
Na tej podstawie wyobraziłem sobie przykładowy węzeł muzeum rozszerzonego - cyfrową prezentację prac w przestrzeni publicznej, w której publiczność może w czasie rzeczywistym głosować na poszczególne prace, tym samym tworząc stale przekształcający się zestaw, zależny od preferencji, zainteresowań i liczby uczestniczących w danym momencie osób. W wymiarze instytucjonalnym zespół muzeum w tradycyjnym sensie kreowałby daną wystawę, określając zbiór prac i ich domyślną selekcję przy braku wkładu publiczności, a odbiorca, choć w wymiarze osobistym/online miałby dostęp do wszystkich materiałów i możliwość dostosowania ich do swoich potrzeb, na miejscu musiałby się liczyć z wyzwaniem funkcjonowania w wymiarze grupowym, który zachęcałby do współuczestnictwa, jednocześnie nie gwarantując pełnej kontroli nad wystawą.
ARTEFAKT
spires of heat
Zastanawiając się nad ideą muzeum rozszerzonego i praktycznymi możliwościami wprowadzania jej w życie, czy to od zera czy przekształcając już istniejące instytucje, docierałem do pojęcia, które ostatnimi czasy dostrzegam na każdym kroku przy społecznych, organizacyjnych czy politycznych tematach, czyli do pojęcia skali. Stwierdzenie, że wiele problemów cywilizacyjnych wynika z rozrostu ponad miarę i przesaturowania danego systemu organizacyjnego to banał, ale wciąż rzadkością zdaje się być przyznanie, że patrząc z perspektywy umiaru, jakości życia czy kierowania się poszerzaniem własnej świadomości, ciężko jest wierzyć w możliwość poprawy sytuacji bez jednoczesnego ochłodzenia całego cywilizacyjnego środowiska.
W mojej pracy chciałem wyobrazić sobie to rozgrzane zjawisko oraz duszące trudności jakie niesie ono dla każdego chcącego kierować się, skądinąd pięknymi i mądrymi, ideami elastyczności, spokoju i współbycia.
Medium: animacja komputerowa, Blender + Affinity + Ableton, brak wkładu AI

