Plecy są symboliczną przestrzenią przeszłości – miejscem kumulacji lęków, smutku i doświadczeń niewidocznych. Obszar między łopatkami, niedostępny dla wzroku i trudny do dotknięcia, przypomina wczesne doświadczenia: kształtujące, lecz nie zawsze obecne w pamięci. Przeszłość nie znajduje się tu „za nami”, działa w czasie teraźniejszym, modulując postawę ciała, napięcia i sposoby reagowania. W ciałach zapisane są również doświadczenia naszych przodków, wcześniejszych pokoleń oraz doświadczenia kolektywne. Przestrzeń pleców wiąże się z ukrytymi motywami, często trudnymi do nazwania i uchwycenia. Przypomina „martwą strefę” albo, używając angielskiego określenia, blind spot - ukrytą obecność, niewidoczną informację, tajemnicę. To także symboliczna strefa cienia, obszar ukrytych pragnień, lęków i odziedziczonych mechanizmów działających poza świadomością. Ten obszar nie jest neutralny. To, co ukryte, często działa silniej niż to, co nazwane. Poprzez uważną pracę z ciałem, w sztuce, praktykach somatycznych czy medytacyjnych, możliwe staje się cielesne rozpoznanie tych wzorców. Nie polega ono na prostym „uświadomieniu”, lecz na rejestrowaniu drobnych przesunięć: zmian napięcia, oporu, chwilowego zawieszenia reakcji.
W tym sensie praca z niewidzialnym nie gwarantuje wyzwolenia, lecz otwiera pole wyboru i możliwość przerwania automatyzmu działania. W moim wideo-performansie działanie ograniczone jest do minimum. Ciało leży w bezruchu, w pozycji bocznej. Jedynym gestem jest ruch ręki zapisującej na plecach słowo „BYŁO”. Pozycja leżąca pozostaje znaczeniowo ambiwalentna. Może sugerować odpoczynek, rozluźnienie i regenerację, ale również bezradność, rezygnację, pogrążenie w smutku czy depresyjny stupor. Te stany nie wykluczają się wzajemnie. W procesach przemiany często współistnieją, szczególnie w momentach wychodzenia poza strefę komfortu, poza znane strategie i wyuczone mechanizmy. Leżenie staje się tu jednocześnie gestem wycofania i warunkiem uważności. Ograniczenie ruchu sprzyja skupieniu, kierując uwagę do wnętrza ciała i ku temu, co zazwyczaj pozostaje zagłuszone przez aktywność. W tym sensie bezruch jest strategią. Formą oporu wobec nadmiaru bodźców i narzuconych narracji, umożliwiającą świadome pozostanie w trudnym, niejednoznacznym stanie.
Plecy rzadko uczestniczą w zwykłej rozmowie z własnym ciałem. Niosą ciężar, prostują sylwetkę, zapadają się przy zmęczeniu, spinają przy lęku, ale zostają poza spojrzeniem. Można je poczuć, można je oprzeć o ścianę, można je odwrócić do kogoś albo komuś wystawić. Zobaczyć — już trudniej. Kuba Falk zaczyna właśnie od tej części ciała, która działa codziennie, a jednak wymyka się kontroli wzroku. Między łopatkami umieszcza przeszłość: lęki, smutek, doświadczenia niewidoczne, odziedziczone mechanizmy, ślady wcześniejszych pokoleń. Plecy stają się miejscem pracy z tym, co trwa za naszymi plecami i przez nasze plecy.
W „POST” ciało leży na boku. Ruch został ograniczony prawie do zera. Jedyny wyraźny gest to ręka zapisująca na plecach słowo „BYŁO”. Tyle wystarczy. Ta oszczędność od razu przestawia uwagę. Nie oglądamy sekwencji, która rozwija się w przestrzeni. Patrzymy na ciało ustawione w stanie zawieszenia, na gest mały, powtarzalny, skierowany ku miejscu, którego osoba leżąca nie może zobaczyć. Słowo trafia na skórę jak dotyk, jak znak, jak próba odczytania czegoś, co nie chce przejść do mowy.
„BYŁO” jest słowem krótkim, ale ciężkim. Nie ma w nim opisu zdarzenia. Nie mówi, co się stało, komu, kiedy, w jakim porządku. Zostawia sam fakt minionego. Coś było. Coś zostawiło nacisk. Coś nie musi już mieć formy obrazu, żeby nadal modelować postawę, napięcie, reakcję. Falk umieszcza to słowo na plecach, więc odbiera mu wygodę deklaracji. Nie da się go przeczytać własnym spojrzeniem. Trzeba je przyjąć przez skórę, przez czucie, przez opór mięśni, przez lekkie poruszenie tkanki pod palcami.
Plecy w tej pracy działają jak ślepa plamka. Artysta sam przywołuje angielskie określenie „blind spot”: miejsce obecne, a niewidoczne; informację, która działa, choć nie zostaje od razu rozpoznana. To trafne, bo ciało bywa pełne takich punktów. Trzymamy w nich dawny odruch, nieufność, sposób reagowania, napięcie przejęte od kogoś, kto dawno temu musiał przetrwać. Człowiek może iść przez życie z wyprostowaną twarzą, mówić jasno, planować, odpowiadać, a jednocześnie jego plecy noszą własną historię. Czasem właśnie one zdradzają najwięcej: zgarbienie, skurcz barków, odsłonięty kark, odruch cofnięcia łopatek.
Leżenie również nie jest jednoznaczne. Może wyglądać jak odpoczynek. Może przypominać wycofanie, smutek, bezradność, stan po wysiłku, ciało odłożone na bok. W „POST” żadna z tych możliwości nie kasuje pozostałych. Ciało leży i przez to staje się bardziej dostępne dla uważności. W pionie łatwiej udawać gotowość. W leżeniu sylwetka traci część społecznej fasady. Ciężar rozkłada się inaczej, oddech zaczyna być słyszalny, bok ciała przyjmuje podłoże. Z takiej pozycji trudno przemówić gestem dominacji. Można raczej rejestrować, co wraca.
Bezruch u Falka nie jest pustką. Ma funkcję roboczą. Ograniczenie działania wyostrza drobne przesunięcia: minimalną reakcję skóry na dotyk, napięcie w barku, opór pleców, ciężar ręki. Ruch, który w innym układzie zginąłby w choreograficznej frazie, tutaj zostaje sam. Słowo zapisane palcem albo dłonią nie zamienia się w napis dla widza. Jest bardziej czynnością niż komunikatem. Pisanie na plecach przypomina dziecięcą zabawę w zgadywanie liter, ale u Falka ta zabawa ciemnieje. Ktoś zapisuje przeszłość tam, gdzie nie można jej samemu odczytać.
„POST” dotyka pamięci dziedziczonej bez wielkich słów. W opisie pracy pojawiają się przodkowie, wcześniejsze pokolenia, doświadczenia kolektywne. Łatwo byłoby pójść stąd w stronę patetycznego języka historii, ale sama forma performansu temu zapobiega. Leżące ciało, plecy, jedno słowo. To bardzo mała scena dla bardzo dużego tematu. Przez tę redukcję przeszłość nie rozrasta się w abstrakcyjny ciężar. Dostaje lokalizację. Między łopatkami. W miejscu trudnym do zobaczenia, prawie niemożliwym do dotknięcia bez pomocy drugiej osoby.
Ten gest od razu uruchamia relację. Kto pisze? Kto przyjmuje zapis? Czy ręka należy do osoby leżącej, czy do kogoś innego? Nawet jeśli wykonawca sam organizuje cały układ, obraz pracuje przez poczucie zależności. Plecy są częścią ciała, która często potrzebuje czyjegoś dotyku, żeby stać się czytelna. Ktoś masuje spięcie. Ktoś zauważa, że się garbimy. Ktoś mówi: masz całe plecy twarde. Pamięć ukryta w tej strefie rzadko odsłania się samotnie. Wymaga kontaktu, choć kontakt może być trudny.
Falk jako performer i artysta intermedialny pracuje z tekstem, rytuałem, myślą ekofeministyczną i własną formułą „ciałoopowieści”. Ten trop pomaga czytać „POST” jako działanie na granicy znaku i obrzędu. Słowo nie służy tu jedynie do nazwania. Pisanie staje się czynnością rytualną: powolną, skupioną, powtarzającą obecność czegoś, co minęło i nadal oddziałuje. Rytuał nie musi mieć dekoracji. Czasem wystarczy ciało, dotyk, bok, oddech, jedno słowo.
W tej pracy czuć też napięcie między troską a dystopią, obecne w szerszej praktyce artysty. Plecy można potraktować jak miejsce opieki: dotyk może rozluźniać, przywracać czucie, pomagać ciału zejść z automatu. Ale ten sam gest może też ujawnić, jak wiele w ciele działa bez naszej zgody. To, co ukryte, pracuje nieraz mocniej niż to, co nazwane. Nie dlatego, że posiada jakąś magiczną władzę. Raczej dlatego, że wymyka się codziennej korekcie. Człowiek nie rozluźnia tego, czego nie czuje. Nie zmienia odruchu, którego nie rozpoznaje. Nie odwraca głowy do miejsca, którego nie może zobaczyć.
„POST” ma w sobie smutek, ale nie osiada w samej rezygnacji. Leżenie może przypominać depresyjny stupor, może być wycofaniem, lecz może także pozwalać na uważność. Ciało położone na boku nie musi od razu wstać, wykonać zadania, pokazać sprawności. Może pozostać przy czymś niewygodnym. To rzadka decyzja w kulturze, która nieustannie pcha ciało do aktywności, produktywności, wyjścia z kryzysu, poprawy samopoczucia, funkcjonowania. Falk zatrzymuje ciało w miejscu trudnym i nie próbuje go natychmiast naprawiać.
Słowo „POST” w tytule niesie jeszcze jedno napięcie. Kojarzy się z tym, co „po”: po zdarzeniu, po katastrofie, po relacji, po przemocy, po pamięci, która nie ma już pełnego obrazu. Kojarzy się też z postem jako publikacją, krótkim zapisem wypuszczanym w obieg, fragmentem komunikatu. U Falka zapis zostaje jednak zatrzymany na skórze. Nie trafia do sieci, nie zostaje rozwinięty w narrację, nie staje się spowiedzią. Pozostaje na plecach. Kruchy, chwilowy, podatny na zniknięcie.
Właśnie ta nietrwałość nadaje mu siłę. Słowo zapisane na ciele znika szybciej niż atrament. Zostaje w czuciu, jeśli ciało zdąży je przyjąć. „BYŁO” nie potrzebuje trwałego nośnika, bo mówi o pamięci, która i tak znalazła sobie nośnik wcześniej: w mięśniach, postawie, napięciu, odruchu. Performans tylko na chwilę wyciąga ją na powierzchnię. Robi to bez obietnicy uwolnienia. Daje raczej krótką możliwość: poczuć, że coś działało poza wzrokiem, zapisać to dotykiem, zatrzymać automatyzm choćby na moment.
Na końcu zostaje obraz leżącego ciała i ręki przesuwającej się po plecach. Bardzo prosty. Prawie surowy. A jednak pracuje długo, bo dotyka wspólnego doświadczenia: każdy nosi na plecach coś, czego sam nie widzi. Czasem jest to dzieciństwo. Czasem cudzy lęk odziedziczony przez gest. Czasem smutek, który zmienił postawę, zanim dostał imię. Falk nie próbuje tego wszystkiego wyjaśnić. Pozwala, żeby jedno słowo dotknęło miejsca, w którym przeszłość nadal oddycha.

Artysta intermedialny i performer, którego praktyka łączy tekst, rytuał i myśl ekofeministyczną w formie “ciałoopowieści” („bodytales”) – performatywnych narracji badających napięcie między paradygmatem troski a rzeczywistością technokratycznej dystopii. Jego projekty ewoluują na styku eksperymentalnego teatru, sztuk wizualnych i performansu, eksplorując tematy planetarnej współzależności i mitologii. Swoje działania prezentował m.in. w Baryshnikov Arts Center w Nowym Jorku (US), Watermill Center, Long Island w Nowym Jorku (US), Hamburger Bahnhof w Berlinie (DE), Central Elétrica w Porto (PT), Muzeum Farmacji i Innym Towarzystwie w Warszawie (PL).
Przeglądaj wszystkie